Nowy dzień, nowy ja

Pod koniec każdego roku, a szczególnie po świętach Bożego Narodzenia, zapanowuje pośród nas szczególny klimat. Podsumowujemy kończący się rok i z nadzieją wyglądamy nowego. Zaczynamy się zastanawiać, co moglibyśmy zrobić, aby nadchodzący rok był lepszy od poprzedniego. Jesteśmy pełni chęci zmian naszego stylu życia.

To bardzo dobry odruch. Z człowiekiem, który pragnie zmian, coś zdecydowanie jest nie tak, jak być powinno. Życie charakteryzuje się między innymi tym, że pragnie się rozwijać i pomnażać. Jeżeli brakuje nam chęci do zmian, powinniśmy zacząć się martwić.

Przełom pomiędzy jednym a drugim rokiem upływa pod hasłem: „Nowy rok, nowy ja”. Podejmujemy wyzwanie i stawiamy sobie cele na kolejny rok. Chodzi mi o postanowienia noworoczne.

Gorączka sylwestrowej nocy temu sprzyja. O północy wylegamy na zewnątrz, aby uczestniczyć w pokazie sztucznych ogni. Patrząc w niebo na wybuchające fajerwerki, będąc pod wpływem szampana, obiecujemy sobie, że wreszcie się za siebie weźmiemy.

Mija pierwszy, drugi, trzeci i kolejny dzień nowego roku. Wracamy do pracy, sylwestrowa noc staje się mglistym wspomnieniem. Stają przed nami wyzwania życia codziennego, nasze oddanie postanowieniem, które podjęliśmy, zaczyna słabnąć, aż wreszcie całkowicie zanika. Mamy poczucie poniesionej klęski.

silhouette photo of standing man holding camera looking at fireworks display
Photo by Rakicevic Nenad on Pexels.com

Wpływa na to zapewne wiele czynników, ale zwłaszcza jeden z nich przykuł moją uwagę. Pomyślałem o tym wczoraj, 21 marca, w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. W kulturach starożytnych był to pierwszy dzień nowego roku. Widzę w tym sens. Przyroda budzi się do życia, robi się cieplej, na niebie widzimy więcej światła. Rodzi się coś nowego. Życie zaczyna się od narodzin, a nowy rok powinien zaczynać się wraz z nadejściem wiosny. Taka atmosfera o wiele bardziej sprzyja zmianom niż środek zimy.

Jak się mają Twoje postanowienia noworoczne? Czy coś z nich jeszcze zostało? Komu z Was udało się wytrwać? Jak tego dokonaliście? Jestem pewien, że w przypadku większości z nas, postanowienia noworoczne znów nie wypaliły.

Nie piszę tego, aby psuć Wam humor. Chcę tylko pokazać, że może warto byłoby przyjąć inną filozofię wprowadzania zmian w swoim życiu, zamiast każdego roku wciąż na nowo budzić swoje nadzieję tylko po to, aby je ostatecznie uśmiercić.

Co powiecie na hasło: „Nowy dzień, nowy ja”? Każdy nowy dzień jest dla nas przynajmniej w pewnym ograniczonym sensie nową szansą. Mamy 365 (lub 366) szans, by zacząć od nowa. To daje nam lepszą kontrolę nad procesem naszej metamorfozy. Na bieżąco możemy sami siebie oceniać. Zadania wyznaczone na jeden dzień łatwiej kontrolować.

Proponuję, abyśmy każdego poranka wstawali z poczuciem, że nawet pomimo porażki dnia poprzedniego, możemy „dziś” spróbować jeszcze raz. Wieczorem warto zrobić sobie coś w rodzaju rachunku sumienia – zastanowić się, co się powiodło, a co poszło nie po naszej myśli. Wyciągajmy wnioski, wprowadzajmy zmiany w planie. Każdego dnia możemy zająć się czym innym.

Zmieniajmy się małymi krokami, zamiast zakładać siedmiomilowe buty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s