Budowanie wewnętrznej warowni

Każdy z nas czuje się czasami osaczony. Nie mam tutaj na myśli realnego zagrożenia w postaci ludzi czyhających na nasze życie. Mówię o sytuacji, w której mamy wrażenie, że wszystko, co dzieje się na zewnątrz nas, sprzysięgło się, aby niszczyć nasz spokój ducha, radość i chęć życia.

Ludzie, którzy ciągle od nas czegoś chcą, czekające na nas obowiązki, presja zegarka, osoby spotykane w sklepowych kolejkach. Jesteśmy tym wszystkim zestresowani, podenerwowani i zmęczeni.

„Chciałbym gdzieś stąd uciec, zaszyć się w cichej okolicy, z dala od miasta i żyjących w nim ludzi”. Często słyszę takie słowa. Brzmi to tak, jakby wypowiadająca je osoba była na polu bitwy i chciała schronić się w obronnym zamku na niedostępnym wzgórzu, gdzie wróg już jej nie dopadnie, a ona będzie mogła w spokoju spędzać kolejne sielskie dni.

Rzecz w tym, że dla większości z nas to nie jest możliwe. Wszyscy nie uciekniemy w niedostępne rejony Bieszczad lub w inne podobne miejsce. Czy zatem ci, którym nie uda się fizyczne odcięcie od świata, są skazani na udręki cywilizacji?

Tutaj z pomocą przychodzi nam stara, przez większość zapomniana, ale obecnie przeżywająca w pewnych kręgach swoje odrodzenie, filozofia stoicka. To zbiór poglądów, który narodził się w starożytności i stał się popularny szczególnie z powodu etyki codziennego postępowania.

Ciekawy jestem, ile o tym nurcie w myślicielstwie wie ktoś, kto nigdy się w niego nie wgłębiał. Sądzę, że wiedza statystycznego człowieka jest w tym względzie raczej skromna. Wielka szkoda. Nasze głowy są pełne zupełnie nieużytecznej wiedzy, a przez lata edukacji nie wyposażono nas w narzędzia, które pozwoliłyby nam skutecznie radzić sobie z codziennymi problemami związanymi z naszym nastrojem, chaosem myśli, relacjami z innymi ludźmi, ze stawianiem czoła przeszkodom, jakie życie kładzie nam ciągle na drodze.

Tak jak Hipokrates i Galen są ojcami medycyny zajmującej się ciałem, tak Senekę i Marka Aureliusza możemy uważać za jednych z ojców medycyny zajmującej się naszą duszą. Tak, filozofia stoicka powstała właśnie po to, by stanowić metodę leczenia chorób naszej duszy, takich jak: lęk, gniew, zazdrość, żądza, próżność, lenistwo, itp.

france landmark water clouds
Photo by Pixabay on Pexels.com

Jesteś gościem bloga „Tabletka na życie”, na łamach którego chcę właśnie dzielić się swoją pasją do filozofii i w ten sposób szerzyć wiedzę, która może poprawić jakość naszego codziennego życia. I jeśli chodzi o tabletki na życie, to jedno ze stoickich pism – „Rozmyślania” Marka Aureliusza, jest apteką, która bardzo często odwiedzam, aby wziąć dawkę zdrowej, pożytecznej myśli.
Jednym z tematów poruszanych w wyżej wymienionym traktacie jest koncepcja wewnętrznej warowni. Cóż to takiego? Cesarz Marek Aureliusz uważał, że jedynym pewnych schronieniem, gdzie możemy się schować przed otaczającym nas zepsuciem jest nasze własne wnętrze. Podawał metody budowania tej „wewnętrznej warowni” tak, aby stała się miejscem niedostępnym dla złych myśli, chaosu, żądzy. To miejsce, w którym możemy stale przebywać i odpoczywać.

Tak, zbudowanie w swoim wnętrzu takiego zamku jest możliwe. Będziemy się nad tym zastanawiać w kolejnych dniach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s