Bierz co chcesz, czyli Potamon z Aleksandrii

Na świecie istnieje wiele religii, szkół filozoficznych, doktryn politycznych i społecznych. Jaką postawę przyjąć wobec tej różnorodności? Czy powinniśmy się uczepić jednej ideologii i kurczowo się jej trzymać?

Często słychać dzisiaj głosy, że nasza cywilizacja przeżywa kryzys autorytetu. Mówi się, że brakuje postaci, które można by uznać za wzorcowe. Z innej strony padają głosy, że wzorce istnieją, ale krnąbrna młodzież nie chce ich naśladować. Zwraca się uwagę na to, że brakuje również gotowej ideologii, która dotykała by wszystkich dziedzin naszego życia i do której moglibyśmy się odwoływać, kiedy mamy wątpliwości co do naszego postępowania.

Świat stał się globalną wioską. Jeśli 100 lat temu powstawała jakaś religia lub szkoła filozoficzna, potrzeba było wiele lat, aby mogła się rozprzestrzenić. Dzisiaj za pośrednictwem internetu i środków masowego przekazu każda myśl, która została opublikowana, obiega świat w godzinę. Na wyciągnięcie ręki mamy dostęp do niezliczonej ilości idei.

Niektórzy ludzie czują się zagubieni w tej różnorodności. Nie wiedzą, co wybrać i popadają w relatywizm, uznając, że żadna prawda nie istnieje. „Dajcie mi wszyscy spokój, niech każdy wierzy, w co chce, bo każdy ma rację”. Inni z kolei czują wewnętrzną potrzebę znalezienia sobie ulubionej religii czy ideologii i trzymają się jej kurczowo. Potrzebują jakiejś kotwicy pośród burzy mózgów. Znajdują system, który w całości uznają za prawdziwy i bezrefleksyjnie za nim podążają. Potem nie chcą wyjść ze swojej bańki, w której przynajmniej czują grunt pod nogami. Każda z tych postaw jest skrajnością, której staram się unikać.

Pod koniec I wieku n.e. wydawało się, że w filozofii już niewiele można wymyślić. Istniało wiele szkół, które prowadziły ze sobą spory i walkę o uczniów. Było z czego wybierać.

Potamon z Aleksandrii stanął przed dylematem. Czy powinien przyłączyć się do którejś ze szkół? Słuchał wykładów, zastanawiał się, porównywał. Doszedł do wniosku, że nie przyłączy się do żadnej z grup. Dlaczego? Czy uznał, że wszyscy są w błędzie? Nie.

Przyjął zupełnie inną postawę. Znajdował się na targowisku myśli. Filozofowie oferowali swoje dobroci. Każdy zachwalał swoje stoisko i utrzymywał, że u niego wszystko jest najlepszej jakości, a na stoisku sąsiada wszystko jest gorsze. Potamon z Aleksandrii wysłuchał każdego kramarza. Przyjrzał się każdej ofercie. Uznał następnie, że z każdego stoiska wybierze najlepszy produkt. U jednego kupił to, u innego tamto. Opuścił targowisko zadowolony.

Potamon z Aleksandrii określił swoją filozofię mianem „wybierającej”, czyli eklektycznej. Eklektyzm Potamona z Aleksandrii wziął to co najlepsze z platonizmu, stoicyzmu i dociekań perypatetyków. Dołożył do tego swoje autorskie poglądy. Według niego celem najwyższym filozofii jest życie doskonałe pod każdym względem, zarówno duchowym jak i materialnym.

Jest to zdecydowanie mój styl uprawiania filozofii. Nie szukam absolutnych autorytetów. Zresztą takie nie istnieją. Jedną z przyczyn tzw. kryzysu autorytetu jest moim zdaniem błędne przekonanie na temat tego, czym autorytet jest. Ludzie szukają postaci nieskazitelnych, bo uznają że każda rysa na życiorysie przekreśla daną osobę. Uważam, że ktoś może być dla mnie autorytetem w jakiejś konkretnej dziedzinie, pomimo że kuleje w innej. Tak samo jest z religią i polityką – biorę z nich to, co uznaję za najlepsze. A co jest najlepsze? To, co okazuje się skuteczne i przynosi dobre owoce. Podobnie jak Potamon z Aleksandrii uważam, że prawdziwa filozofia dba nie tylko o dobrostan ducha, ale również o materialny dobrobyt.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s