Bądź tym, co wiesz

Obecnie nie możemy narzekać na brak dostępu do wiedzy z jakiejkolwiek dziedziny. Dlaczego jednak moje życie jest tak dalekie od doskonałości? „Wiedzieć” to jedno, „być” to co innego.

#3 Posty o poście

Zdobywanie wiedzy kiedyś i dzisiaj

Mamy lata dwudzieste XXI wieku. Jestem dziwnie podekscytowany, kiedy tylko o tym pomyślę. Ciekawe, jak będą opisywać nasze czasy ludzie z początku XXII wieku? To w dużej mierze będzie zależało od nas, bo zostało jeszcze niecałe dziesięć lat pracy nad dobrym wizerunkiem naszych czasów.

Kiedy myślę o dzisiejszym świecie, zachwycam się przede wszystkim rozwojem technologii. Możemy używać rzeczy, o których nasi dziadkowie marzyli. Ba, nawet ja marzyłem, kiedy byłem chłopcem. Pamiętam swój pierwszy projekt w szkole. Materiały musieliśmy zdobyć samodzielnie z różnych źródeł. Internet nie był wtedy tak łatwo dostępny, nie wspominać już o wyszukiwarce Google. Musiałem pójść do czytelni w bibliotece i przesiedzieć tam kilka godzin nad książkami, żeby znaleźć potrzebne mi informacje, które trzeba było ręcznie przepisać do notatnika, ponieważ ksero było dość drogie jak na moją kieszeń.

Książki kosztowały dużo i niełatwo było znaleźć potrzebne tytuły. Zapomnijcie o portalach takich jak „Lubimy czytać”. Miałem szerokie zainteresowania. Żeby zdobyć potrzebną mi wiedzę, musiałem postępować tak jak w przypadku szkolnego projektu.

Być może tam, gdzie mieszkałeś/-łaś, było inaczej. Ja dorastałem w niewielkim mieście, w którym było kilka dość skromnych księgarń. Żeby zdobyć wiedzę, musiałem dołożyć trudu.

„Wiedzieć” a „być”

Piszę tutaj nie o matematyce czy biologii, ale o życiu, dlatego skupię się teraz na wiedzy dotyczącej naszej codzienności. W tej materii wiem chyba wszystko, co trzeba wiedzieć. Ale czy wszystkie moje sprawy mają się doskonale? Bynajmniej.

Każdy dorosły człowiek jest mniej lub bardziej wyposażony w wiedzę na temat tego, jak dobrze żyć. Jednak niewielką część tej wiedzy stosujemy w praktyce. To tak jak z zaleceniami lekarza – w gabinecie dowiadujemy się, jak możemy sobie pomóc, ale to od nas zależy, czy podporządkujemy się zaleconej kuracji.

Gdybym wykonywał wszystko to, o czym wiem, że jest słuszne i praktyczne, wiódłbym życie niemal nadludzkiej istoty. Życiowe drogi stałyby się równe i proste. Nie jest jednak tak idealnie.

Dlaczego nie żyję doskonale?

Powinienem jak najczęściej zadawać sobie to pytanie. „Kto pyta nie błądzi”. Znamy to przysłowie. Zapytajmy samych siebie: „Czy stosujemy w praktyce to, o czym to przysłowie nam mówi?”. Jeśli jesteśmy szczerzy, odpowiemy: „Nie zawsze”.

Zatem dlaczego nie praktykujemy tego, o czym wiemy, że jest słuszne? Powodów jest wiele. Zajmę się dwoma z nich.

Więzienie przyzwyczajeń

Pierwsze co przychodzi do głowy to nasze przyzwyczajenia. W teorii wiemy, jak powinniśmy postępować. Bezwiednie jednak idziemy przez życie utartymi szlakami. Gdzieś w środku słyszymy szept zdrowego rozsądku, ale ignorujemy ten głos.

Jest na to rada. Podjąłem decyzję, że w okresie Wielkiego Postu rezygnuje z dotychczasowych przedsięwzięć. Robię to po to, aby dokładnie przyjrzeć się swoim działaniom. Mija trzeci dzień, a ja już zaczynam patrzeć na te rzeczy z perspektywy trzeciej osoby. Widzę to, czego w inny sposób nie mógłbym zobaczyć.

Czynniki rozpraszające

Kolejną przyczynę tego, że nie wprowadzamy słusznej teorii w czyn, stanowią tzw. czynniki rozpraszające. To te wszystkie bezsensowne czynności, którym się oddajemy, a które nie tylko nie przynoszą żadnego pożytku, ale też zabierają nam siły i czas, a także odciągają od rzeczy ważnych.

Od lat nie posiadam w domu telewizora. Nie czuję się przez to lepszy od tych, którzy mają go w domu. Pozbyłem się go, ponieważ zauważyłem, że kiedy byłem zmęczony, siadałem w fotelu i przeskakiwałem z kanału na kanał. Niczego ciekawego nie zobaczyłem, a upływała godzina. W tym czasie mogłem się zdrzemnąć, co byłoby lepszym rozwiązaniem.

Ostatnio przyjrzałem się temu, w jaki sposób spędzam dzień i zauważyłem kilka innych czynników przeszkadzających. Na czterdzieści dni rezygnuję z tych wszystkich rzeczy, aby nabrać do nich dystansu. Co zrobię z nimi potem? To się okaże.

Wniosek na Wielki Post

Jestem głodny wiedzy. Zdobywanie nowych wiadomości stało się dla mnie rozrywką. Nie jest to złe samo w sobie. To jedna z lepszych możliwych rozrywek. Chcę jednak stawać się z dnia na dzień lepszym człowiekiem, a nie tylko ruchomym, stale rosnącym magazynem informacji. Chcę wprowadzać wiedzę w czyn. Potrzebuję „robić więcej” bardziej niż „wiedzieć więcej”. Przyglądam się uważnie swojemu postępowaniu. Staram się znaleźć i nazwać złe nawyki. Usuwam też czynniki przeszkadzające.