Dlaczego na całym świecie wprowadzany jest lockdown?

Od kilkunastu miesięcy trwa walka w koronawirusem. Baczny obserwator wydarzeń widzi w tych zmaganiach brak sensu i logiki. Rządzący wydają się błądzić po omacku. Czemu tak naprawdę wprowadzany jest lockdown?

Jak to się zaczęło?

W tym wpisie nie zamierzam zająć się zagadnieniem w sposób szczegółowy. Na temat wszystkiego, co związane jest z nowym koronawirusem napisano już tony publikacji, a jest to zaledwie ułamek tego, co jeszcze zostanie napisane. Myślę głośno i mam nadzieję zachęcić Czytelnika i Czytelniczkę do refleksji. No właśnie – refleksji. To jej najbardziej teraz potrzebujemy.

Pod koniec 2019 roku w prowincji Wuhan w Chinach pojawił się nowy, nieznany dotąd wirus. Pamiętam ten czas. Zbliżały się święta i mój upragniony urlop. Czytałem portale internetowe i gazety. Problem nowego wirusa wydawał mi się bardzo odległy. Ot, gdzieś na Dalekim Wschodzie społeczeństwo zmaga się z nową chorobą. Nie, nie bagatelizowałem sprawy. Patrzyłem na nią po prostu z oddali, bo mnie nie dotyczyła i wydawało się, że nigdy dotyczyć nie będzie. Przypomniałem sobie o epidemii MERS, która zaczęła się i skończyła w Azji. Zakładałem, że tak będzie i w tym przypadku.

Myliłem się, jak wielu z nas. Wirus dotarł do Polski. Wszyscy czytaliśmy o pacjencie „0” i zastanawialiśmy się, co się wydarzy. Jakoś instynktownie, jakby w samoobronie, odsuwałem od siebie najgorsze myśli tylko po to, żeby niedługo potem, jak biblijny Hiob westchnąć słowami: „To, czego się obawiałem, spadło na mnie”.

Stało się. Wprowadzony został stan epidemiczny. Zapanowała panika. Jestem jednostką racjonalną, ale mimowolnie jej uległem (na szczęście nie na długo). Zewsząd byliśmy przecież bombardowani siejacymi grozę doniesieniami.

A potem był już efekt domina. Reżim sanitarny, maseczki, a wreszcie lockdown. Powoli się z tym oswoiliśmy. Kiedy minął pierwszy strach, w społeczeństwie zawrzała dyskusja na temat zasadności tych wszystkich ograniczeń. Z jednej strony mądre głowy ekspertów z telewizji. Z drugiej negacjoniści. Znowu znalazłem się w potrzasku między skrajnościami i marzyłem o rozsądnej dyskusji na ten temat. I znowu się nie doczekałem, jak w przypadku innych zjawisk społecznych…

Potem było już tylko gorzej. Rząd działający na oślep. Zamykanie i otwieranie lasów Zamykanie i otwieranie gospodarki. Ciągle zmiany zasad, za którymi trudno było nadążyć. Następowały kolejne niczym nieuzasadnione ruchy rządu. Szerzyła się dezinformacja wynikająca z braku informacji. Do dzisiaj nie wiemy, dlaczego i po co wprowadzane są obostrzenia.

Nikt nie widzi w nich żadnego sensu. Podobno wszystko dzieje się w oparciu o zalecenia ekspertów, ale społeczeństwo nie ma dostępu do żadnych danych. Dziesięciu profesorów i każdy z nich ma inną opinię. Często są to opinie wzajemnie się wykluczające. Sam czytałem już kilkanaście prac na temat koronawirusa. Wbrew obiegowej opinii, w środowisku naukowym nie ma wspólnego, jednobrzmiącego zdania. Czy rząd działa na podstawie ekspertyz naukowych? Nie sądzę. Z każdym dniem coraz bardziej w to wątpię. Właściwie nie mam już w sobie ani kropli wiary.

Kryzys ekspertów czy kryzys nauki?

Czasami słyszę, że kryzys koronawirusowy pokazał, że mamy do czynienia z kryzysem nauki. Nic bardziej mylnego. Nauka rozwija się całkiem nieźle. To nie z nauką mamy problem, a raczej z podejściem do nauki i sposobem korzystania z jej dorobku.

Powszechnie nauka została uznana za zamiennik wiary religijnej. Stało się to mniej więcej w epoce oświecenia, a pogłębiło w czasie, kiedy przeważającym nurtem myślowym był pozytywizm. Ludzie zawiedli się na religii, która nie była w stanie odpowiedzieć na pojawiające się lawinowo nowe pytania. Nauka przeżywała wtedy prawdziwy rozkwit i społeczeństwo właśnie w niej zaczęło upatrywać nowego zbawiciela.

Doszło tym samym do fatalnego nieporozumienienia. Otóż, religia ze swojej natury jest dogmatyczna, to znaczy opiera się na z góry ustanowionych i niezmiennych prawdach wiary. W samej religii jest niewiele miejsca na interpretację. „Jest tak, bo tak mówi Pismo, a Pismo tak mówi, bo tak jest”. Tak mniej więcej wygląda religijne myślenie. Masy, które zawiodły się na religii, która wcześniej była dla nich oparciem, liczyły na to, że w nauce znajdą nowy fundament. Podobny, ale inny. Tymczasem w nauce nie ma „tak jest i kropka”. Nie obowiązuje tam zasada „tak jest, bo tak napisano”. Nauka jest ciągłym poszukiwaniem. Oczywiście znajdujemy wiele odpowiedzi na nasze pytania, ale nie są to odpowiedzi o charakterze prawdy objawionej – nie są stale, uniwersalne i niezmienne. Nauka, w przeciwieństwie do religii, ma świadomość złożoności otaczającego nas świata. Uczeni wiedzą, że świat jest zbyt skomplikowany, żeby pokusić się o formułowanie dogmatów.

W dobie pandemii koronawirusa ujawniło się nasze podejście do nauki – traktujemy ją jak nieomylnego przewodnika. Oczekujemy prostej i ostatecznej odpowiedzi. Dlatego wybieramy sobie ekspertów, którzy mówią to, co chcemy usłyszeć. Przestraszeni wirusem pragną słyszeć o konieczności lockdownu. Negacjoniści szukają profesorów, którzy mówią, że nie mamy się czym przejmować. Tymczasem prawda nie leży ani po jednej, ani po drugiej stronie, ani nawet nie leży po środku. Prawda leży tam, gdzie leży.

Prawdziwa nauka zajmuje się faktami, a nie opiniami. Twierdzenia ekspertów to opinie. Faktami stają się dopiero, kiedy są poparte dowodami. A dowodów od początku pandemii jak nie było, tak nie ma. To znaczy, może są, a może nie. Ja ich w każdym razie nie ogladam, nikt ich społeczeństwu nie prezentuje. W tej kwestii pozwalam sobie być niewiernym Tomaszem.

Od eksperta oczekuję ekspertyzy, czyli profesjonalnego pomysłu na rozwiązanie problemu. Ekspert ma przedstawić pomysł na w miarę normalne funkcjonowanie pomimo istniejącego zagrożenia. „Jest wzrost zakażeń, więc trzeba zamknąć ludzi w domach” to nie jest ekspertyza. To jest opinia. Takie słowa może powiedzieć statystyczny Kowalski. Od eksperta powinno się wymagać czegoś więcej.

Czytałem o badaniach poświęconych transmisji koronawirusa w szpitalach. Okazuje się, że możliwe byłoby takie ustanowienie zasad postępowania, aby nie trzeba było zamykać całego oddziału lub wręcz szpitala w przypadku wykrycia zakażenia w części personelu. To jest ekspertyza. „Zamknąć szpitale, bo koronawirus” to jedynie opinia, a w dodatku niezbyt ekspercka.

Powszechnie wprowadzany lockdown

Już ustaliliśmy, że zdania co do tego, jak powinniśmy radzić sobie z pandemią, są podzielone. Powiedzieliśmy sobie, że zdanie wypowiadane przez eksperta wcale nie musi być faktem, a bez dowodów jest tylko i wyłącznie osobistą opinią. Dlaczego zatem wszystkie kraje wprowadzają lockdown? Wszyscy przecież nie mogą się mylić, nieprawdaż?

Przypomina mi się w tym momencie anegdota opowiedziana w jednej z książek M. R. Kopmeyera. Zdarzenie miało miejsce w czasach, kiedy ludzie, chcąc dobrze ustawić zegarek dzwonili pod specjalny numer. Po nawiązaniu połączenia pani obsługująca ten numer podawała dokładną godzinę. W pewnym małym miasteczku amerykanskim pewien mężczyzna dzwonił codziennie koło południa pod numer „zegarynki”. Kobieta po drugiej stronie słuchawki po kilku dniach poznawała już jego głos. W końcu zapytała go, w jakim celu dzwoni CODZIENNIE. Odpowiedział, że jest inżynierem dbającym o to, aby zegar miejski wskazywał dokładną godzinę. Na co pani odpowiedziała, że ona ustawia codziennie swój zegar na podstawie wskazania zegara miejskiego.

Tak samo jest z lockdownem. Jeden rząd wprowadził, a reszta naśladuje. Tak to widzę, obserwując, co się dzieje. Z ust naszego rządu już wielokrotnie słyszałem: „Wprowadzamy …, podobnie jak w innych krajach”. Gdybyśmy zapytali rządy tych „innych krajów” to prawdopodobnie usłyszelibyśmy, że postępują jak „inne kraje”. Moim zdaniem lockdown jest powszechny właśnie dlatego.

Mogę lubić lub nie lubić Donalda Trumpa, ale przynajmniej w kwestii reakcji na pandemię koronawirusa muszę się z nim zgodzić, że „lek jest gorszy niż choroba”. Z każdym dniem coraz bardziej widzimy, że to prawda. Jednak to już temat na osobny felieton…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s