Czy oby na pewno jesteś wolnym człowiekiem?

Stwierdzisz pewnie, że niewola Ci nie zagraża. Nie dasz się przecież zakuć w kajdany. Ja jednak nie mówię o fizycznej niewoli. Mówię o niewoli, której wielu z nas nie zauważa.

Czym jest niewola?

Kiedy słyszymy słowo „niewolnik” widzimy w umyśle człowieka zakutego w kajdany. Przywołujemy obraz ze starożytności, kiedy podczas kampanii wojennych lub grabieży ludzie byli porywani, żeby potem wykonywać przymusową pracę u jakiegoś bogatego Rzymianina. Być może myślisz teraz o czarnoskórych niewolnikach z południowych Stanów USA.

Takiego niewolnictwa już właściwie nie ma. Oczywiście, co jakiś czas docierają do nas wieści o tym, że ludzie bywają więzieni wbrew swojej woli i zmuszani do nieodpłatnej pracy. Jest to jednak rzadkość i traktuje się to słusznie jako przestępstwo. Nie ma już na szczęście niewolnictwa usankcjonowanego społecznie i prawnie.

Kim był niewolnik? Był to ktoś, kto nie mógł sam decydować o sobie. „Niewola” to „nie-wola”. Niewolnik nie mógł żyć w pełni tak, jakby chciał. Decydowała o nim wola innych – jego właścicieli. Żył inaczej niż by wolał.

Współczesny człowiek ceni sobie wolność. Stwierdzenie to może się jednak wydawać dyskusyjne, bo w dobie pandemii koronawirusa możemy obserwować, jak wielu z nas gotowych jest oddać swoją wolność z zamian za iluzoryczne bezpieczeństwo. Generalnie jednak współczesny człowiek ceni wolność bardziej niż jego starożytni przodkowie.

Moi stali czytelnicy mogą poczuć się teraz zawiedzeni, ale nie będę dzisiaj rozmyślał nad obostrzeniami i segregacją sanitarną. Zajmę się zagrożeniem wolności na zupełnie innym poziomie.

Jak łatwo można Cię wodzić za nos?

Jesteś wolny/wolna w tym sensie, że nie wykonujesz niewolniczej pracy. Włosy jeżą Ci się na głowie na samą myśl o tym, że miałbyś/miałabyś oddać swoje ciało w niewolę. Człowiek to jednak nie tylko ciało.

Oddajmy teraz głos filozofowi, który przez większość swojego życia był niewolnikiem. Odzyskał wolność i resztę swoich dni poświęcił na krzewienie filozofii stoickiej. Co ten człowiek miał do powiedzenia w temacie niewolnictwa?

Gdyby ktokolwiek miał zamiar podporządkować twoje ciało władzy przypadkowej osoby, byłbyś tym faktem poirytowany; czy nie wstydzisz się zatem tego, że podporządkowujesz swój umysł władzy napotkanego przypadkowo człowieka, czyli dopuszczasz do siebie niepokój i zmartwienia, gdy tylko ta osoba postanowi ci nawymyślać?

„Encheiridion” Epikteta (tłum. Krzysztof Krzyżanowski, wyd. Helion SA)

Gdyby ktoś próbował nas schwytać, zakuć w kajdany, zmuszać siłą do posłuszeństwa, w naturalnym odruchu stawialibyśmy opór. Nie chcemy, żeby ktoś zniewalał nasze ciało. Inaczej jednak zachowujemy się, kiedy ktoś zniewala nasz umysł. W jaki sposób to robi? Grając na naszych emocjach.

Wielu z nas wcale nie trzeba wiązać sznurem, żeby nas zmusić do wypełnienia czyjejś woli. Wystarczy odpowiednio dobrać słowa, aby nas sprowokować do określonego działania.

Mówimy, że niektórych łatwo „striggerować”. Proszę, nie używajcie tego językowego potworka. Nie można po prostu powiedzieć „sprowokować”? Obca osoba nam nawymyśla, powie coś niemiłego, użyje odpowiednio dobranych słów, a my zaczynamy się tym zamartwiać i odczuwamy niepokój.

Jeżeli ktoś jest w stanie wywoływać w nas określone emocje, jest też w stanie prowokować nas do określonych zachowań. W ten sposób wodzi nas za nos. Zniewala nasz umysł i przez to kontroluje również nasze ciało. Nawet jeśli nie uda mu się skłonić nas do reakcji, ale jest w stanie nas chociażby zasmucić, to tak czy inaczej ma nad nami władzę.

Nie oddajemy swojego ciała w niewolę. Nie pozwalajmy też niewolić naszego umysłu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s