Stoicka zasada oszczędzania energii

Każdego ranka dostajesz określoną ilość punktów energii. Nie marnuj ich na głupoty. Dysponuj nimi mądrze.

Nowy dzień, nowy Ty

Filozofowie mawiają, że sen to mała śmierć. Zanim położymy się spać, staramy się pomyślnie zakończyć wszystkie sprawy danego dnia, rozmyślamy nad tym, co zrobiliśmy i czego nie udało nam się zrobić, wyciszamy się, aż wreszcie zamykamy oczy. Jeśli sen to mała śmierć, to podniesienie się rano z łóżka jest małym zmartwychwstaniem. Każdego poranka dostajemy nową szansę, by przeżyć kolejny dzień lepiej niż poprzedni.

Budzimy się wypoczęci, zregenerowani, a nasz umysł znów jest świeży i czysty – jak pusta karta, którą możemy na nowo zapełnić. To nowa szansa, nadzieja na nowe możliwości.

Proste narzędzia samokontroli

Od wielu lat codziennie przeżuwam nauki starożytnego stoicyzmu. Studiuję pisma Epikteta, Seneki i Marka Aureliusza. Staram się trawić ten duchowy pokarm i skutecznie go przyswajać. Udaje mi się raz lepiej, innym razem trochę gorzej, ale patrząc na to, kim byłem i jaki byłem w przeszłości, widzę, że codzienna lektura i rozmyślania przynoszą owoc. Warto.

Staram się wypracowywać różne techniki, które mogłyby pomóc mi zachować czujność umysłu, aby ustrzec się przed zboczeniem ze stoickiej drogi. Czasami są to powtarzane w myślach gotowe stoickie maksymy, innym razem obrazy, które mogę natychmiast przywołać w wyobraźni. Kiedy robi się ciężko, chaos wkrada się do umysłu, emocje zaczynają brać górę, wtedy przywołuję z pamięci krótkie zdanie lub obraz, który pomaga mi wrócić do stanu równowagi.

Kilka takich technik zostało opisanych w starożytnych tekstach stoickich i z pewnością będę je omawiał na łamach tego bloga. Dzisiaj podzielę się z Tobą techniką, którą sam wypracowałem. Nazwałem ją „zasadą oszczędzania energii”.

Sto nowych punktów mocy

Budzę się o poranku i wyobrażam sobie, że mój energetyczny portfel napełnił się stoma nowymi punktami do wykorzystania. Sto nowych punktów energii do mojej dyspozycji.

Wychodzę z domu. Napotykam ludzi. Uczestniczę w różnych wydarzeniach. Odbieram mnóstwo bodźców. W życiu jest jak na targu – mnóstwo ludzi i spraw walczy o moją uwagę. Za każdym razem, kiedy się w coś zaangażuję, zużywam kolejny punkt mocy, powinienem więc uważać, jak te punkty wydaję.

Ludzki umysł ma taką przykrą przywarę, że stale wszystko ocenia i odpowiada na każdy bodziec. Ktoś przechodzi obok, ktoś do nas coś mówi, ktoś coś zrobił, a my, mimowolnie, wydajemy na ten temat opinię.

Kolega opowiada głupoty o polityce. Mogę dyskutować, ale czy warto zużywać ten punkt mocy? Przeczytałem wiadomości z kraju. Zaczynam o tym rozmyślać i się denerwować, ale od razu przypominam sobie o moim portfelu mocy. Czy chcę zainwestować w to kolejny punkt? Ten jest taki, a tamta jest owaka. Czy opłaca mi się o tym myśleć? Każdego dnia uczę się sztuki ignorowania większości bodźców, które do mnie docierają.

Trudności piętrzą się przede mną. Czy chcę na to narzekać, czy lepiej zużyć punkty mocy na znalezienie rozwiązania? I tutaj dochodzimy do kolejnego punktu w rozważaniu na temat wykorzystywania punktów mocy. Wcześniej wspomniałem o oszczędzaniu. Warto jednak pomyśleć o inwestowaniu.

Trzeba nie tylko dbać o to, aby nie wydawać punktów mocy na głupoty, ale też o to, aby wykorzystać je w taki sposób, aby przyniosły nam zysk w przyszłości. Staram się angażować w takie rozmowy i takie działania, które sprawią, że moje życie stanie się lepsze.

Zachęcam Cię do stosowania tej techniki w Twojej codzienności. Być może okaże Ci się pomocna.

Miłego dnia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s